Thursday, 21 February 2019
Agnieszka we łzach
Wakacje zaczęły się od rozstania. Nie żeby była to wielka miłość, przynajmniej nie z jego strony, ale była to jakaś stała w jej młodym życiorysie. Taki trik psychologiczny, im mniej mu zależy tym bardziej ona zabiega. Był męski, wysoki, ładnie zbudowany, taki typ, że jak ramieniem obejmie to nic już nie jest straszne. Tylko mało z nią rozmawiał i miał inne sprawy poza nią, a ona o niczym innym nie myślała, tylko o tym, żeby zamieszać z nim w małym domku na wsi, takim z zazdrostką w kuchennym oknie i forsycją w ogródku. Żeby mogłą być z nim sam na sam w letnie wieczory, słuchając cykania świerszczy oganiać się od komarów i popijając zimne piwo wypatrywać spadających deszczem gwiazd . Chciała zasypiać wtulona w jego ciepły silny tors. Chciała mieć z nim dziecko. Nigdy nie marzyła się jej kariera, pieniądze ani sukcesy. Chciała mieć szczęśliwy dom. Taki, do którego nie będzie strach wracać. Taki gdzie nie ważne czy zagraniczne wakacje czy ognisko nad stawem najważniejsze, że będą razem, szczęśliwi. Nie da się jednak planować miłości jednostronnie jak pisał Boy-Żeleński "w tym cały jest ambaras". Przyszło to lato właśnie, on zawsze chodzący swoimi ścieżkami postanowił wyjechać do pracy. Włosy miał wtedy dłuższe niż zwykle i opalony był bardzo. Patrzyła na niego przez zakochane oczy, był piękniejszy jakiś, miły i czuły jak nigdy dotąd. Kiedy wsiedli do samochodu, którym odwoził ją na stację już wiedziała, że to koniec, że on ucieka a ona nic nie może zrobić. Jak ten pies, który czuje że właściciel planuje porzucić go w najbliższym lesie-ona też wiedziała. Odprowadził ją na peron, zapowiedzieli jej pociąg. Jeszcze raz zmierzwiła mu włosy, dłonie zjechały na jego plecy zatrzymując się w talii. Jeszcze raz przejechała ustami po jego szyji, wciągając nosem zapach jego skóry. Zdążył jeszcze wyszeptać dwa kłamstwa-"zadzwonię" i "do zobaczenia", "kocham cię" nie przeszło przez gardło. Syk otwieranych drzwi rozdzielił ich na dobre. Nogi jak z ołowiu zdołały wspiąć się po schodach. Sygnał,"odjazd" zakrzyknął nosowym głosem konduktor. On nie czekał aż pociąg ruszy, odszedł w stronę samochodu, a wraz z nim cały jej plan na ich wspólne szczęśliwe życie. Wszechświat jakby wiedział kiedy ona pragnęła czegoś zbyt mocno i zawsze jej to zabierał. Tak jak przeczuwała, nie odezwał się już.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment